wtorek, 20 października 2009

Istambuł

Kolejny post znów jest poświęcony konferencjom i miastu na zachodzie Turcji. Istambuł, bajkowa kraina utopii dla ludzi z całej Turcji. Cel wycieczek, studiów, pracy. Niedoścignione marzenie, które okazuje się czymś nierealnym dla przeciętnego tureckiego zjadacza chleba. Gdy w towarzystwie pojawia się nazwa Istambuł ludzie zaczynają wzdychać, przewracać oczami, to taka nasza Ameryka 20 lat temu… Tu możesz wypić piwo, potańczyć, pocałować swoja dziewczynę na ulicy czy iść do McDonalda;) Żeby poznać ten magiczny świat potrzebne są co najmniej 2 tyg., my mieliśmy dwa dni, które w 80% zajęły nam konferencje. Temat konferencji, patrz Bursa. Wymagali od nas wyrażenia własnych poglądów, wyłapania różnic, oceny kultury, ludzi, możliwości. Studenci Erasmusowi z Istambułu nie mogli zrobić tego w tak prawdziwy sposób jak studenci z Gaziantepu (czyt. My), miasta piachu, pistacji, czaju, miasta pełnego Kurdów i pozasłanianych kobiet. Nasza oceny była dość surowa. Wspominałyśmy o bezpieczeństwie na ulicy w nocy czy o poziomie edukacji językowej, ale i zaletach, przywiązaniu do rodziny, przyjaznej atmosferze i niewinnych przyjemnościach, które jak już wspominałyśmy, w Europie zanikają odwrotnie proporcjonalnie do wzrostu ilości knajp przy rynku krakowskim. Po paru godzinach dyskusji i warsztatów, temat został przewałkowany totalnie.

Kolejny dzień konferencji nie należał do nas. Odbyła się z udziałem przedstawicieli prasy z Hiszpanii, Turcji, Niemiec, Anglii, Francji oraz oczywiście Polski. Głos Polski, Konstanty Gebert, dziennikarz i publicysta, w 100% wyraził prosto z mostu opinie, którą podzielamy zarówno my, nasi rodzice jak i polscy przyjaciele. Bo komu w Polsce Turek nie kojarzy się z królem Sobieskim, który przegonił ich spod Wiednia czy z budami z kebabem? No może tym wariatom, którzy tak jak i my, przeprowadzili się do Turcji na okres dłuższy niż wycieczka All Inclusive na riwierze tureckiej. Więc w tym miejscu chciałybyśmy gorąco podziękować oraz pozdrowić naszego Przedstawiciela z Warszawy.

Po odstawieniu drobnej prywaty przejdźmy do przyjemności zachodnio-tureckiego, magicznego miasta. Pierwszego dnia konferencji nagrodzono nas czymś zupełnie wyjątkowym. Kolacja w Kız Kulesi, czyli tzw. Wieża Panny. Pozwólcie, że ponownie zacytuje dobra Ciotkę Wikipedię:

Legenda:

Córce sułtańskiej wyrocznia przepowiedziała śmierć od ukąszenia węża. Przerażony ojciec chcąc uniknąć nieszczęścia postanowił zamknąć córkę w miejscu niedostępnym dla węży i wybrał w tym celu małą wysepkę na Bosforze. Na wysepkę dotarł jednak sprzedawca owoców, od którego panna zakupiła pełen ich kosz. W koszu - pośród owoców - skrył się wąż i tak wyrocznia się spełniła.

Miejsce wyjątkowe szczególnie dla Alicji, ze względu na jej bondową obsesję, ponieważ jeden z epizodów agenta 007 („Świat To Za Mało”) miał miejsce właśnie na tej wyspie. Wieczór równie wyjątkowy, widok mieniącego Istambułu w nocy, zapach morza, muzyka na żywo i tańce miedzy stołami. Takie momenty pozostają wyryte do końca życia.

Ostatniego dnia łaskawie dano nam godzinę na zwiedzenie pałacu Topkapi. Największego, najstarszego pałacu na świecie, który na prośbę Ataturka (tego, którego imię zna każdy, którego twarz można zobaczyć dosłownie wszędzie) zamieniono w muzeum w 1924 roku. Może nie będziemy się tu bawić w przewodnika, bo obłudą byłoby opisywanie szczegółów, których nie miałyśmy szans wychwycić w trakcie tego przyspieszonego zwiedzania. Dlatego w tym miejscu polecamy lekturę najrozmaitszych stron internetowych.

Ponownie powrót do Gaziantepu o 2 w nocy, drzemka w samolocie, dobrze, że Turkish Airlines zapewniają poduszki. I dom, tak to po miesiącu dobre słowo, nie ma jak nasza przytulna, spokojna pustynia.




Some photos:



















2 komentarze:

  1. Boze (tzn. na Allaha), ile one juz tego napisaly. Kiedy ja to przeczytam. Mam nadzieje, ze jestescie tam grzeczne w tej Turcji. Pozdrowienia z Krakowa. Wojtek.

    OdpowiedzUsuń
  2. szalejecie widze:) pozdrowionka Alicja:*

    OdpowiedzUsuń