niedziela, 17 stycznia 2010

Koniec tego dobrego

Czego się nauczyłyśmy/dowiedziałyśmy podczas 4 miesięcy pobytu w Turcji:

- gdzie jest Tadżykistan i Turkmenistan
- że płatki z mlekiem można jeść na śniadanie, obiad i kolację :P
- że kurczak z kefirem jest pyszny, i że makaron+ryż+ ziemniaki+chleb to normalne zestawienie
- że przejście dla pieszych ( ma mylącą nazwę) to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc
- że podczas przechodzenia przez ulicę nadjeżdżający samochód zawsze przyśpiesza
- że jak Włoch mówi że Cię kocha, to Cię kocha, ale tylko dzisiaj i nie tylko Ciebie
- że jeśli ktoś Ci daje pieniądze w autobusie to znaczy, żeby podać dalej, a nie chować do kieszeni
- że wystarczy tylko machnąć ręką a każde auto, autobus się zatrzyma
- że ściąganie chust w pomieszczeniach publicznych jest nakazem dla kobiet- wtedy można założyć np perukę
- że prawdziwego Hiszpana można poznać po tym jak mówi: "come on"
- że nie ma przyjaźni między kobietą a mężczyzną, szczególnie w Turcji
- że najlepsze mandarynki to te zielone
- że cała rodzina zmieści się na jednym motorze
- że ograniczenie 5 os w samochodzie to tylko sugestia, średnio wchodzi 8
- że w styczniu ciągle należy podlewać trawę
- że kask w Turcji zakłada się tylko na mrozy
- że seksowna sekretarka może okazać się mężczyzną z wąsem
- że przytulanie się, chodzenie pod rękę i całowanie w policzki na przywitanie przez kolegów jest powszechne i nie wzbudza żadnych podejrzeń
- że wszyscy sklepikarze wychodzą z założenia, że ma się problemy ze słuchem, bo drą się w niebogłosy, co raczej zniechęca
- że zawsze znajdzie się ktoś, kto chętnie odprowadzi cię do domu
- że po 4 miesiącach w Gaziantepie, pierwsi napotkani turyści wzbudzają nasze pełne zainteresowanie i zachwyt :P
- że każdy Turek myśli, że mówimy po turecku- płynnie
- że "nie" dla Turka znaczy "może", a "może"-"tak"
- że samotna turecka kobieta nie ma prawa do dziecka
- że jak zamówisz kawę w kawiarni to na 100% dostaniesz Nescafe
- że "günaydın", mimo tego, że brzmi jak "good night", oznacza "dzień dobry"
- że jeśli już się zgodzisz na spotkanie, to Turek przylatuje na skrzydłach
- że Turcja wcale nie jest taka zła, jak się każdemu Europejczykowi wydaje

DZIĘKUJEMY ZA TE WSPÓLNE 4 MIESIĄCE!

środa, 23 grudnia 2009

Wesołych Świąt




Chciałyśmy z tego miejsca życzyć wszystkim, którzy nas odwiedzają, Wesołych Świąt Bożego Narodzenia...
Specjalne życzenia dla naszych rodzin - naszych kochanych Mam, które w te święta niestety nie mogły liczyć na naszą pomoc...
Mamy nadzieję, że chociaż będą dumne z naszej masowej produkcji pierogów (190+75). Tym razem samodzielność (nie licząc wsparcia wirtualnego) była niemałym wyzwaniem.
Życzymy Wam pachnącej choinki, dźwięków kolęd, ciepłej atmosfery, zapachu karpia i pierników w powietrzu (bynajmniej nie razem), blasku światełek na gęstych gałęziach choinki, mnóstwo śniegu, na który my też tutaj czekamy i obecności bliskich, których tak strasznie nam tutaj brakuje!

Wesołych Świąt!

niedziela, 13 grudnia 2009

Dalej na wschód



Etap 1 Aleppo /Syria/

Aleppo, miasto tysiąca 10-letnich chłopców biegających bez rodziców i otaczających każdego turystę, słynące z wielkiego, tradycyjnego bazaru. My mieliśmy okazję poznać go od zupełnie innej strony - świątecznej. Ponieważ w Polsce grudzień to czas świąt, nam też się tutaj coś należy. Bajram, święto stare i, nie oszukujmy się, prymitywne. Większość stoisk była pozamykana, ciemne uliczki świeciły pustkami. Ale nie wszystkie, skręciwszy w ciemny zaułek znaleźliśmy dosłownie rzeźnię. Bajram to okres zabijania zwierząt i dzielenia się mięsem z rodziną i biedniejszymi. Brzmi jak szczytny cel, ale sposób w jaki muzułmanie zabijają te biedne owce nie mieści się w głowie przeciętnego europejczyka. Zabijanie karpia to przy tym pikuś. A teraz wyobraźcie sobie, ciemna uliczka, zapach śmierci, po chodniku płyną strugi krwi, a w oddali słychać modlitwy odprawiane przy zabijaniu. Zabijaniem zajmują się tylko mężczyźni, między nimi biegają chłopcy z plastikową bronią i udają, że strzelają do spokojnie stojących, czekających na śmierć, owiec. Doświadczenie dla ludzi o mocniejszych nerwach.












Etap 2 Kierunek Liban



Baalbek - Heliopolis



"Bogowie są wielcy a my malutkie"





Bejrut, odczucia zależą od tego, której Marioli się spyta. Jedno jest pewne - Bejrut to miasto kontrastu i taksówkarzy, którzy go w ogóle nie znają. Znalezienie taniego hotelu zajęło nam 3 godziny. Ostatecznie hotel Camile, z łożem małżeńskim i cudownym widokiem na centrum, niestety w oddali. Bejrut nocą to zupełnie nie Liban. Oświetlony bożonarodzeniowo, z luksusowymi hotelami, drogimi samochodami, pięknymi, wyzwolonymi kobietami i przytulnymi knajpkami. W ciągu dnia rozciągające się w nieskończoność wybrzeże z kalifornijskim deptakiem, palmami i ludźmi uprawiającymi jogging. O tym, że to Bliski Wschód, przypominają czołgi stojące na skrzyżowaniach, czy ledwo dostrzegalne stare budynki, z dziurami po kulach, wciśnięte między nowoczesne wieżowce.







Etap 3 Damaszek /Syria/

Stare miasto, dość tłoczne, pewnie z powodu trwającego Bajramu. Olbrzymi meczet z słonecznym dziedzińcem, po którym biegały w skarpetkach dzieci. Wewnątrz ludzie modlący się, płaczący, niczym w transie. Obowiązkowo, turystki wstęp tylko w workowatych płaszczach z kapturem.

Nagrodą dla zmęczonej, antepskiej ekipy była cudowna restauracja, w chrześcijańskiej dzielnicy- dużo przytulniejszej niż muzułmańska, która znajdowała się o rzut kamieniem. Ciężko było ją znaleźć, ale warto było szukać. Dziedziniec przysłonięty materiałowym zadaszeniem, z fontanną na środku, drzewami, winoroślami i wielkim lustrem dający efekt podwojenia powierzchni. Ściany z odbitym śladem perskiej kultury – malownicze freski, które nie uciekły uwadze Marco (archeolog z zawodu). Mnóstwo ludzi, gwar, słodki zapach nargile unoszący się w powietrzu i szum fontanny. Łatwo zapomnieć gdzie się jest i ciężko potem uwierzyć, że dwa dni później podłożono bombę pod irański autokar akurat w Damaszku.












niedziela, 22 listopada 2009

Wind farm


Parę informacji:
poniższa "plantacja wiatraków" zaopatruje w prąd okoliczne miejscowości oraz inne dalej zlokalizowane.
Rozpiętość skrzydła 85m,
wysokość ok 120m,
waga skrzydła 10 ton,
koszt 1 turbiny ok 1,5 mln $
czas zwrotu inwestycji 7-10 lat
minimalna prędkość wiatru (wymagana) 3,5 m/s - a wiało dobrze ;)















czwartek, 19 listopada 2009

Grundtvig projekt

Jakiś czas temu, z racji dbania o część techniczną studentów Erasmusa, zaangażowano nas w projekt Grundtvig mający na celu zwiększenie naszej świadomości na temat oszczędzania energii i globalnego ocieplenia. Tydzień pełen konferencji, dyskusji, zwiedzania antepskich muzeów i najlepszych restauracji, wycieczek na kichotowskie wiatraki oraz poznania ludzi z całej Europy, od Hiszpanii, przez Słowenię, Polskę, Niemcy, Estonię, Rumunię i skończywszy oczywiście na naszej - Turcji.





Typowe zachowanie Turków na widok blond piękności.













A na koniec wieczór kulturalny, tańce, przebrania i potrawy z każdego państwa, krucafiks, jak tęskniłyśmy za polskimi Krówkami!!!



Zamaskowane Mariole, jako reprezentacji Turcji, z typowym szejkiem ze Słowenii..



Pokaz flamenco w wykonaniu Francisci:



Turcja pochwaliła się, znaną już nam, ceremonią weselną.





Której konsekwencje, opisane w poście z Mersin, wyglądają jak poniżej i mają lepszy skutek w zniechęcaniu adoratorów niż obrączka ślubna po babci. Stan wolny, czyt. plama z henny zmywa się, osiąga się po mniej więcej dwóch tygodniach.